Kolejny HIT - ŁUGI WAŁECKIE - z wynikiem 70KG RYB

15-06-2016

Po Eldorado leszczowym czas przyszedł spotkać się z łowiskiem specjalnym „Ługi Wałeckie”, które oddaliśmy dla Was jako nasze pierwsze łowisko testowe „dla Ryb”.

Ponieważ ta woda była od 7 lat wędkarsko zamknięta, a wcześnie także łowili tylko znajomi znajomych, to mimo, że jest to 4,5ha staw to woda wcześnie zachowywała się jak dzika. Podczas nie najlepszej wędkarsko aury nie zawsze na niej miałem odpowiednie wyniki.

 

Zawsze przed planowanym wyjazdem na ryby, jeśli ma to być dłuższa zasiadka analizuję pogodę. Zerkam codziennie na pogodynkę i przewiduję niczym wróżka co mnie spotka nad wodą i co ważne, bardzo rzadko się mylę.

 

Tym razem wyszło mi, że ma być lipa, bez brań, wschodnie wiary, duży wzrost ciśnienia, upały, ryba nie powinna współpracować. Postanowiłem coś na łowisku zmienić, ustawić się centralnie od strony wschodniej, chciałem mieć wiatr, słońce już nie koniecznie w twarz. Stwierdziłem, że ryba zgromadzi się właśnie tam, a czy zacznie brać czy nie, no to już na miejscu się okaże.

 

Jak zaplanowałem tak zrobiłem, co prawda nie do końca ustawiłem się w tej zatoczce co chciałem, ale miejsce na wypłyceniu okazało się strzałem w 10tkę. W piątek od 18tej zaczęły się przygotowania pod sobotnie i niedzielne połowy. Na początku dość mocno się denerwowałem, bo nie mogłem się rozstawić jak chciałem. Przeróbki, mieszanie zanęt, pozostałe udogodnienia podczas połowy, tak aby optymalnie łowić zajęły mi rekordowe 2,5h. W między czasie obserwowałem wodę i najlepiej jednak działo się akurat tam gdzie wcześniej chciałem zakotwiczyć na weekend.

 

Do piątkowych testów wytyczyłem sobie 3 miejsca, jedno bez nęcenia na prawo przy trzcinach, drugie lekko nęcąc pod metodę na prawo także przy trzcinach i na wprost 40metrów w wodę, gdzie na noc miały iść karpiówki. Tam  też poleciał spomb i znaczna ilość gotowej „paszy”.

 

Przed zmrokiem złapałem jednego karasia i karpika. Brań miałem więcej, ale widocznie dumbbellsy o wielkości 10mm były za grube dla moich ryb. Na noc natomiast poszła waga ciężka, kulki po 20mm, z przeświadczeniem, lepiej niech nie biorą, bo wolę z rana uderzyć method feeder. No i nic w nie, nie uderzyło.

Aby utrudnić sobie połów, postanowiłem, że oba feedery uszykuję do łowienia metodą właśnie, odstawiając mój ulubiony systemik feederowy. Około 5:30 wstałem i zacząłem machać wędką zmiennie w trzy wcześniej zaplanowane miejsca. Prawie przez godzinę nic się nie działo, aż do czasu, gdy nie zmieniłem przyponu na haczyk nr 12 z zadziorem Gamakatsu i oprócz kulki na gumce poszła pinka. Dodatkowo w między czasie przesuszony mikros Ringersa zdipowałem dość mocno zapachami: ikrą, ochotką i bananem z firmy Mckarp. No i po chwili zaczęło się Eldorado. Ryby brały głównie w miejscu, gdzie spomobowałem wodę pod karpiówki. Do 13tej złowiłem 16 karpi, w tym trzy sztuki tylko mniejsze do 2kg, reszta była w przedziale 5-6,5kg. Niesamowicie waleczne.

O 13tej miałem dość, po wyciągnięciu w tak krótkim czasie około 50kg ryb (jeśli nie więcej) postanowiłem odpocząć, woda ponownie została zaatakowana większą ilością zanęty (oczywiście bez przesady) a ja udałem się na odpoczynek.

 

Ok godziny 17tej przyjechali goście z dziećmi na pokazówkę, złowiliśmy 3 większe karpie oraz dwa maleństwo w przedziale 1-15kg, w tym pierwszego na tym łowisku SAZANA. O najlepszej porze do łowienia udaliśmy się wszyscy na dobry obiad w pobliskiej Gostomii. Kolega postanowił, że zostanie z synem do rana, ja w pół przytomnym z ogromnym bólem głowy (najprawdopodobniej od mocnego słońca za dnia) w duszy modliłem się aby zmienił zdanie i pomógł mi się spakować. A, że Marek to bardzo inteligentny gość, widząc moje zmęczenie zaproponował wyjazd do domu.

 

Wynik niesamowity jak na tą wodę i warunki pogodowe.

 

Co się sprawdziło?

 

Odpowiednie wytypowanie miejscówki. Ponownie mikro pellet Ringers odpowiednio zdipowany, moja zanęta jako podstawa do nęcenia z dużą ilością robactwa oraz zapachy i czekoladowe kuleczki, które sami mistrz feederowy polecał, że są jego killerem na zawodach na całym świecie. Co do jego ulubionej przynęty, zauważyłem, że woda musi mieć minimum 12 stopni ciepła, czyli taka, gdzie ryba intensywniej żeruję. Brania także miałem na różne pop-upy w tym firmy Tandem Baits, ale zbalansowane kulki Ringersa o kolorze pomarańczowym jest jednak hiciorem.

 

Co się nie sprawdziło?


Ja jako wróżka i moje prognozy, że w takich warunkach nie będą brać. Z czego oczywiście bardzo się ciesze.